My escape

My escape

sobota, 17 maja 2014

Zamknięci w skorupie

 

 

   Dziecko to najpiękniejszy dar, jaki można otrzymać. Nie da się go przeliczyć na pieniądze, wystawić ceny. Jest bowiem zbyt wartościowy i żadna suma nie jest w stanie pokryć tego, ile daje nam posiadanie go. Dzięki niemu możemy być naocznymi świadkami kształtowania się nowego człowieka, wyjątkowej osobowości. Ponadto mamy wpływ na to, jakie wartości będą dla niego ważne. Staniemy się jego przykładem, kimś, z kogo kiedyś będzie brał przykład i podziwiał.
 

   

   Niektórzy ludzie dostają jednak niespodzianki. Otrzymują kogoś, kto jest inny niż wszyscy, wyjątkowy. Rodzi się dziecko, które ma coś odmiennego  - dodatkowy chromosom. Poprzez to postrzega świat inaczej. Jest bardziej wrażliwe i wymaga znacznie więcej uwagi. To dar, który ukryty jest w środku dziecka. Nie można podziwiać go od zewnątrz, bowiem jego wierzch jest tylko przykryciem, które chroni wyjątkowy środek.
 

 

   Niestety w naszym wspólnym świecie żyją też tacy, którzy nie wiedzą o wyjątkowym istnieniu tego wnętrza. Spoglądają tylko na wierzch, po czym zmieszani jego wyglądem, burzą się i albo odchodzą bez słowa, albo obrzydzeni chcą pozbyć się swoich emocji poprzez wyrzuty słowne. To ludzie, którzy mają wąskie pole widzenia i równocześnie mało rozwinięty umysł. Tracą bardzo wiele, ograniczając się do oceniania innych po czynnikach zewnętrznych. Nie zdają sobie sprawy ile piękna może mieścić się w kimś, kogo odrzucają zbyt szybko.
 

 

   Wybrani, którzy posiadają dodatkowy chromosom - chorzy na Zespół Downa są jak poczwarki. Ich wygląd zewnętrzny nie jest niczym specjalnym. Wszystkie takie dary mają podobne cechy okrycia. Są uwięzieni w skorupie, która ich ogranicza. Każdy ruch jest zupełnie inny, niż pożądany. Mówienie to trudność, z jaką się nieustannie borykają. Ukryci w takim pancerzu czekają, aż ktoś zauważy, że w poczwarce kryje się przepiękny motyl. Trzeba czasem poczekać, aż się ujawni.
 

 

   W końcu następuje moment przełomowy. Motyl opuszcza poczwarkę i otwiera swoje różnobarwne skrzydełka. Leci wtedy wysoko, pod niebo. Jest wolny. Musi jednak porzucić dotychczasowe życie. Pancerz nie jest już mu potrzebny. Takim momentem jest śmierć daru, posiadającego dodatkowy chromosom. Tylko wtedy może być sobą, kimś, kto czuje się swobodnie. Naszym zadaniem jest dostrzeżenie ukrytego motyla i docenienie go.
   Takie dzieci odczuwają wszystko dotkliwiej, niż my. Kochają mocniej.  Widzą  świat inaczej, lepiej. Jest on dla nich znacznie bardziej kolorowy i wartościowy. To niektórzy z nas widzą w nich problem, nie oni. Są wyjątkowymi osobami, którzy zostali zamknięci w skorupie.  




"Dary Pana tańczyły wyrażając radość z krótkiego pobytu na ziemi, z krótkich, lecz prawdziwych uczuć, których tam zaznały - miłości, nienawiści, przyjęcia lub odrzucenia, izolacji lub samotności; osaczenia spojrzeniami i zimną ciekawością lub nadmiernym współczuciem; czasami choć rzadko, doświadczały obojętnej zgody na swoją odrębność. Motyl skryty w poczwarce ich ciała trzepotał bezradnie niewidzialnymi dla ludzi skrzydłami; niekiedy ktoś pogłaskał go po wiecznie zwiniętych skrzydłach, i te chwile Dary Boga pamiętały najmocniej. Inne wyrażały w tańcu tęsknotę za nigdy niedoświadczonym darem życia, za nieznaną ziemią, za niedobrymi, ale prawdziwymi uczuciami, które możliwe były tylko tam."  - Dorota Terakowska - "Poczwarka"



Zdjęcia: pixabay.com; demotywatory.pl

sobota, 3 maja 2014

Z głową w chmurach

 


 

   Każdy z nas ma w życiu jakiś cel, plan na przyszłość. Często wydaje się nam, że niektóre z naszych ustaleń są nieosiągalne. Wpada do naszej głowy jakiś pomysł, przelotna myśl, ale nie próbujemy jej rozważyć, z góry zakładamy niepowodzenie.
   Są marzenia, które rzeczywiście trudno zrealizować: podróż dookoła świata, nowy samochód, wygrana na loterii. Pragniemy ich spełnienia i nie ma w tym nic złego, marzmy.


 

   Często jednak zbyt zapędzamy się. Zapominamy o rzeczywistości, przenosimy się w świat snów i trwamy w nim, ignorując otoczenie. Stoimy bezczynnie w miejscu i nawet nie zabieramy się za czynności, które przybliżą realizację pragnienia, a zauroczamy się samą myślą o nim. Przestajemy skupiać się na codziennych czynnościach, a wykonując je, nasz umysł jest nieobecny, przebywa w świecie snów. My natomiast nie chcemy przywołać go do porządku, podoba nam się ten stan. Marzenia odciągają nas od rzeczywistego świata.
 

 

   W takiej sytuacji powinniśmy odnaleźć klucz, który wyciągnie nas z zamyślenia i będzie naszym pobudzeniem do działania. Przestaniemy wtedy tylko marzyć, a rozpoczniemy proces realizacji celu. Na pewno większą radość sprawi nam fakt, że coraz bliżej do osiągnięcia sukcesu, niż samo śnienie.
 

 

   Pomyśl życzenie. O czym marzysz? Pozwól ponieść się tej myśli. Nie kończ jednak na tym. Skup się teraz na czymś innym, co możesz zrobić, aby osiągnąć cel? Dąż do niego. Za wszelką cenę próbuj spełnić ten plan.




   

   Wierz w swoje marzenia. Nie pozwól aby były tylko codzienną myślą przed snem. Wciel je w swoje życie i podejmuj działania, które ułatwią Ci zdobycie wierzchołka tej góry. Codziennie ktoś zdobywa jej szczyt. Ty też możesz. Z odpowiednim podejściem i chęcią wszystko jest możliwe. Czasem nierealne dla nas rzeczy, są na wyciągnięcie ręki. Musisz się tylko pofatygować.
   Marzenia sprawiają, że nasze życie nie jest nudne. Są urozmaiceniem. Trzeba tylko nie pozwolić wyciągnąć się z rzeczywistości, okiełzdać wir marzeń. Każdy krok w stronę realizacji pragnienia to ogromna radość, więc czasem warto pobyć z głową w chmurach.



„Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni przez całe życie śnią o przygodach a inni, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, wstają z fotela i wyruszają na spotkanie swoich marzeń.” - Wojciech Cejrowski - "Gringo wśród dzikich plemion"


Zdjęcia: weheartit.com